Bez kategorii

#123 „Tunele czasoprzestrzenne”

Muzyka jest bytem, który nieustannie ewoluuje, zmienia się – podobnie jak myśli filozoficzne  kolejnych epok. Twórców w każdym stuleciu spotykały coraz to nowe doświadczenia i wyzwania, które wpływały na ich postrzeganie rzeczywistości, a co za tym idzie, dawały im nową wizję sztuki i wygląd muzyki.

Kompozytorzy nie zapominają jednak o korzeniach swojego rzemiosła, badają i starają się rozumieć dzieła, które powstały wieki temu. Chętnie sięgają po formy, motywy czy pomysły swoich dawnych mistrzów, nierzadko łączą je z nowatorską harmonią czy rytmiką, tworząc pomost między przeszłością, a chwilą obecną. 

Jedną z takich kompozytorek była Grażyna Bacewicz, przez wielu historyków muzycznych uznana za jedną z pierwszych kobiet, której udało się znaleźć w gronie wybitnych swojej dziedziny. W grze na skrzypcach cechowała ją nieskazitelna intonacja, doskonałe wyczucie rytmu i wielka muzykalność. Tak jak wielu cenionych artystów XX wieku, Bacewicz studiowała kompozycję u Nadii Boulanger (którą mieliśmy już okazję Państwu przedstawić). Nauki u tej znakomitej Francuzki, zaopatrzyły ją w fenomenalny warsztat muzyczny, który wykorzystywała tworząc głównie w stylu neoklasycznym.

Dzieło Bacewicz, które chcielibyśmy dzisiaj polecić, to „Sonata da camera” na skrzypce i fortepian, pierwsza z pięciu sonat, które kompozytorka poświęciła właśnie tym instrumentom. Powstała w 1945 roku i w tym też miała swoją premierę – partię skrzypiec wykonała sama kompozytorka, natomiast miejsce przy fortepianie zajął jej brat, Kiejstut. 

Już sam tytuł wskazuje na nawiązanie do epoki „perły o nieregularnym kształcie”, tajemniczego i bogatego w nowego odkrycia muzyczne baroku. W tamtym czasie, sonata da camera oznaczała utwór złożony z części tanecznych. To właśnie nazwą, budową i tanecznym charakterem, Bacewicz nawiązuje kontakt z barokiem, ubierając dzieło w elementy charakterystyczne dla swojego stylu. Część pierwsza i czwarta mają charakter refleksyjny, natomiast druga i piąta – taneczny. Część trzecia, w tempie menueta, oddaje natomiast barokową elegancję i subtelność. 

Bacewicz nie boi się dysonansów, formę barokowej sonaty zaopatruje w ciekawe struktury harmoniczne. Wykorzystuje także liczne możliwości brzmieniowe skrzypiec, wydobywając z nich głębię, wchodzącą w dialog z subtelnym fortepianem. Od skrzypka, sonata wymaga umiejętności ukazywania wielu emocji, niezwykłej precyzji rytmicznej i zrozumienia możliwości swojego instrumentu. 

A teraz, niech przemówią dźwięki! Liczymy, że „Sonata da camera” pokaże Wam, jak ciekawie kompozytorzy mogą wykorzystywać osiągnięcia swoich poprzedników i zagości w Waszych słuchawkach na dłuższy czas. Życzymy miłego wieczoru, przepełnionego dobrą muzyką!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *