Rosja

Walentynkowy Special

Święto Zakochanych skłania zwykle do rozmyślań na temat miłości oraz jej roli w życiu człowieka, zarówno jako czynnika będącego „siłą napędową”, jak i niejednokrotnie przynoszącego ból oraz rozczarowanie. To właśnie miłość towarzyszyła i towarzyszy twórcom do dnia dzisiejszego, inspiruje oraz wpływa na wyobraźnię artysty. Miłość sprawia, że dzieła stają się nam bliższe, a odbiorca może niejako utożsamiać się z wypływającymi z niej dźwiękami, obrazami czy słowami – bo to przecież element ludzkiej natury, tak często nam w życiu towarzyszącej pod różnymi postaciami.

Mający swoje korzenie w antyku motyw romantycznej miłości, nieustannie przewija się przez muzykę. Kompozytorzy nieraz decydowali się na przedstawienie swoich własnych uczuć względem drugiej osoby w formie utworu muzycznego, był to również ich sposób na radzenie sobie z odrzuceniem. Jeszcze inni czerpali z literatury oraz pozostałych dziedzin sztuki i znane światu historię zakochanych opracowywali muzycznie. 

Losów kochanków z Werony nie trzeba nikomu przedstawiać. Wykreowani przez Shakespeare’a potomkowie dwóch skłóconych rodów, są symbolem wzajemnego uczucia o niezwykłej sile, które niestety doprowadziło do ich przedwczesnej śmierci. 

Montekich i Kapuletich możemy spotkać nie tylko na kartach szekspirowskiego dramatu, ale również usłyszeć, a także zobaczyć w jednym z arcydzieł pewnego rosyjskiego kompozytora – Sergiusza Prokofiewa. Prokofiew przeniósł słowa angielskiego pisarza na dźwięki orkiestry. Wprawił także postacie w ruch, wskutek czego powstał wyjątkowy balet – „Romeo i Julia”. 

Prokofiew mistrzowsko zrealizował tutaj ideę programowości. Uwertura wprowadza odbiorcę w klimat słonecznej Werony, gdzie miłość czai się za każdym rogiem. Za pomocą bogatej i różnorodnej instrumentacji, a także wyraźnej pracy motywicznej otrzymujemy dokładne zbliżenie nie tylko na Romea i Julię, ale również na Merkucja czy opiekunkę Julii. Wybieramy się na bal maskowy, odwiedzamy Ojca Laurentego, spotykamy Parysa, Tybalta, mamy nawet okazję przeżyć słynną scenę balkonową! Bez wątpienia muzyka rosyjskiego artysty pobudza wyobraźnię i doskonale integruje się z tekstem Shakespeare’a. A przede wszystkim posiada wyjątkową cechę – potrafi nazwać to, co nieraz tak trudno jest nam ubrać w słowa. 

„Romea i Julię” Prokofiewa serdecznie polecamy, szczególnie na walentynkowy wieczór. Warto zobaczyć, warto posłuchać – a może odnajdzie się tam nawet samego siebie?