Francja

„Nade wszystko muzyki! Dla niej…”

Wiersz „Sztuka Poetyki” Paula Verlaine’a stał się znamiennym manifestem rozkwitającego symbolizmu i ekspresjonizmu lat 80-tych XIX wieku. Autor rozpoczął to poetyckie wyznanie od słów, które stanowią tytuł dzisiejszego artykułu. Czy poeta jest w stanie tak mocno zbliżyć się do świata dźwięków, używając samych słów? 

Historia Paula Verlaine’a, jednego z największych i najbardziej uznanych poetów francuskich, wielokrotnie udowodni nam, że jego utworom blisko jest do kompozycji właściwej dla dzieł muzycznych.

Chcąc podkreślić znaczenie muzyki w swoim procesie twórczym, opiera się na muzycznej terminologii, nazywając swoje dzieła tytułami silnie inspirowanymi nazwami gatunków wokalnych i instrumentalnych.

 „Caprices”, „Élégies”, „Chanson d’automne”,”Odesen son honneur” – te tytuły mogą kojarzyć nam się z materią muzyczną. „Romances sans paroles” stanowi bezspośrednie nawiązanie do „Pieśni bez słów” – miniatury fortepianowej F. Mendelssohna, natomiast „Mandoline” „Le piano…” są wynikiem zamiłowania Verlaine’a do danych instrumentów.

Fascynując się światem muzycznym, sam staje się inspiracją dla największych z kompozytorów takich jak Claude Debussy, Gabriel Fauré, Maurice Ravel, Edgar Varèse czy Igor Strawiński.

Atrakcyjność dźwiękowa, nieparzyste, „kulejące” metrum, zwłaszcza 9- i 11 zgłoskowca oraz rytmicznie uporządkowany układów rymów, strof  i powtórzeń, to jedne z wielu czynników zapewniających mu miejsce wśród jednych z głównych inspiratorów gatunku pieśni solowej. 

Ponadto Verlaine skrywał w sobie namiętną potrzebę wyrażania wzniosłych uczuć i stanów duszy w swoich dziełach. Zaowocowało to wytworzeniem unikatowego typu ekspresji, popularnego jako „muzyczny smutek”. 

W momencie gdy tak osobliwe zjawisko zawładnęło światem muzycznym, wokół twórczości Verlaine’a wytworzył się rozległy kult.

Wpływ tej nietuzinkowej relacji – „poezji z muzyką” widać na przykładzie wiersza „Un grand sommeil noir”. Jest to najczęściej umuzyczniany poemat naszego dzisiejszego symbolisty.

W poemacie Edgara Varèse, o tym samym tytule, tekst Verlaine’a rezonuje z muzyką skomponowaną przez kompozytora, tworząc zjawiskową nieoderwalną konstrukcje. To do wysłuchania tej pieśni chciałabym Was dzisiaj zachęcić. 

W oryginale została skomponowana z akompaniamentem fortepianu, jednak wykorzystanie orkiestry (w orkiestracji Anthonego Beaumonta) stało się kluczem do namalowania nieco mroczniejszej ilustracji Verlaine’a.  Przeraźliwy śpiew przypominający raczej wyśpiewany krzyk i burzliwie narastająca narracja orkiestry budują napięcie, za którym chce się podążać. Ta senna podróż wypełniona bólem egzystencjalnym i rozdarciem przez wewnętrzną pustkę, kończy się wraz z wypowiedzeniem słów 

„Silence, silence” po których następuje wybawienie w postaci ciszy.

Z całkowicie innym spojrzeniem na emocjonalność Verlaine’a pozostawia nas Claude Debussy, w którego twórczości Paul Verlaine również zostawił stały ślad. Wiersz „Clair de Lune” przyczynił się do powstania jednego z najpopularniejszych utworów Debussy’ego. O całej suicie inspirowanej Verlainem możecie więcej przeczytać i wsłuchać się w artykule #168, do czego serdecznie zapraszam.

Na samo zakończenie chciałabym zwrócić waszą uwagę na inne dzieło muzyczne, inspirowane jednak tym samym tekstem. W barwny sposób, rozpoczynając od tekstu a kończąc na muzyce żydowskiego kompozytora Józefa Szulca, ukaże nam wielkość i mnogość interpretacji słów tego szczególnego artysty! 

„najlepszymi muzykami naszego (francuskiego) języka są prozaicy” –  z tą refleksją żegnam się z Państwem i zachęcam do słuchania.

Dusza twa jest jak pejzaż wyszukany,

Gdzie wdzięcznych masek krążą roje płoche

I bergamasek tłum w pląsy porwany;

Wszyscy w przebraniach, jakby smutni trochę.

Sławią miękkimi piosnki swej tonami

Zwycięską miłość i żywot swobodny,

Lecz w szczęście swe nie wierzą, zda się, sami!

Bukiety nut w księżyca blask łagodny

Wplata noc pełna smutku i urody,

W koronach drzew ptaszęce budząc chóry

I w spazm zachwytu zmieniając plusk wody,

Rozbryzgi fontann chłoszczących marmury