Włochy

Il Prete rosso

Wieki temu, w Wenecji krążyła legenda mówiąca o tym, że pewien znany w mieście duchowny – Antonio Vivaldi, nazywany także „Rudym Księdzem” – przerywał nabożeństwo wcale nie z powodu ataków kaszlu, jak później się tłumaczył, a dlatego, że jego głowa przepełniona była masą dźwięków, które koniecznie musiał przelać na papier. Ktoś inny puścił plotkę, że Vivaldi napisał ten sam koncert 500 razy, zmieniając jedynie kilka nut, aby szybko zarobić pieniądze bez większego wysiłku. A z kolei inna osoba wyszeptała drugiej na ucho, że Vivaldi miał romans z wychowanką sierocińca Ospedale della Pieta, z którym współpracował niemal przez całe życie. Taki właśnie był – ekscentryczny i kontrowersyjny; a przy tym niesamowicie władał Muzyką i zapisał się w jej historii jako geniusz włoskiego baroku.

Kojarzysz go pewnie z Czterema Porami Roku; są one bez wątpienia unikatową wizytówką całej epoki, znaną nie tylko przez miłośników muzyki klasycznej. Mało kto jednak wie, że Vivaldi skomponował także jeden z pierwszych albumów muzycznych – noszący tytuł La Stravaganza. Zbiór powstał w 1714 roku, premiera miała miejsce jednak dwa lata później w Amsterdamie. Zadedykowany został weneckiemu szlachcicowi, którego kompozytor uczył gry na skrzypcach; wszystkie bowiem koncerty zawierają w sobie solową partię skrzypiec. W porównaniu z koncertami instrumentalnymi, które tworzono w późniejszych okresach, nie są to dzieła długie; zawierają jednak pewien pierwiastek wirtuozowski, silnie zaznaczona jest także korelacja poszczególnych instrumentów, których partie zazębiają się między sobą.

Dzisiaj proponujemy wysłuchanie pierwszego koncertu z tego zbioru. Pierwsza jego część oddaje nastrój sielankowego życia w słonecznej Wenecji. Druga natomiast jest już bardziej liryczna – nam kojarzy się z wnętrzami włoskich katedr, światłem wpadającym przez witraże…skłania słuchacza do refleksji i szukania piękna w szczegółach; część trzecia przypomina początek – ma zdecydowanie charakter taneczny, jest nieco bardziej burzliwa, wciąż zachowuje jednak pewien barokowy porządek.
Jakie wrażenia ogarniają Cię w trakcie słuchania muzyki Vivaldiego? Czy Twoim zdaniem opisuje ona świat lepiej, gorzej – czy po prostu inaczej, niż muzyka późniejszych mistrzów, jak Wagner, Chopin czy Musorgski?
https://www.youtube.com/watch?v=tdXZFah4n5k

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *