Polska

#87 „Górecki w owczej skórze”

W historii muzyki polskiej mamy dwóch Góreckich. Od niedawna na salach koncertowych coraz częściej możemy usłyszeć muzykę drugiego z nich, syna Henryka – Mikołaja Góreckiego. Twórczość ta jest zupełnie różna od odkrywczych i jakże pionierskich dokonań tego pierwszego– za to pełna sentymentalizmu i wpływów przeszłości.

Próba znalezienia wspólnej cechy muzyki obu kompozytorów wydaje się na pozór niemożliwa, jednak jak się okazuje bardzo wiele ich łączy. Są to dwie cechy, mianowicie pewne uwielbienie prostoty i budowanie formy utworu na zasadzie kontrastujących, jakby z innych światów części, np. po spokojnej melodii nagle następuje fragment o burzliwym charakterze. Mamy więc do czynienia ze starym Góreckim w nowej skórze, czy też (pasujące do naszych czasów wydawało by się stwierdzenie) w nowym atrakcyjnym opakowaniu przyciągającym coraz więcej słuchaczy.

W młodości młody Mikołaj miał okazję wiele nauczyć się od ojca. Pomimo, że w wielu sprawach byli bardzo zgodni, to jednak wiele ich różniło. Niech za przykład posłuży tu anegdota z domu Góreckich: Henryk, głowa rodziny, nie znosił oglądania telewizji i nowo powstającej muzyki rozrywkowej, którą uważał za hałas. Inaczej było w przypadku Mikołaja – zafascynowany zagranicznymi nowościami postanowił kupić sobie gitarę elektryczną. Wiedząc, że ojciec nigdy by się na to nie zgodził ukrył ją w salonowej kanapie!

Ten młodzieńczy bunt znajduje swój wyraz w muzyce – bowiem na przekór awangardzie i akademickim normom, kompozytor szuka swojej własnej drogi zanurzając się w dźwięki przeszłości ale i słuchaną namiętnie przez tak wielu z nas, muzyką filmową czy rozrywkową.
Te cechy powodują, że każdy słuchacz będzie zachwycał się jego muzyką – kompozytor wie jak to osiągnąć i z wielką ochotą z tej możliwości korzysta zdobywając przy tym coraz większą popularność. Przykładem na to może być utwór „Arioso i Furioso” na gitarę, smyczki i perkusję. Odwołuje się do rozwiązań znanych, wręcz przewidywalnych, które jednocześnie stara się pokazać w nowy sposób, zakłócając spokój prostej melodii dźwiękami dzwonów.

Po naszych rozważaniach nadszedł czas na Twoje własne przemyślenia, a do tego koniecznie jest najpierw wysłuchanie „Arioso i Furioso”, w wykonaniu świetnego gitarzysty – Piotra Przedbory. Czekamy na Wasze opinie w sekcji komentarzy!
https://youtu.be/hcDzpaQf19A

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.