Bez kategorii

#230 “Ostatni z koncertów”

W świecie muzyki klasycznej o wiele częściej docierają do naszych uszu nazwiska takie jak Bach, Mozart czy Beethoven. Nie ma w tym nic rażącego, ponieważ nazwiska te należą do niekwestionowanych mistrzów kompozycji. Brakuje czasem jednak przestrzeni dla twórców mniej znanych, chociaż zasługują na sławę niemal tak samo jak przed chwilą wspomnieni. Jednym z takich artystów jest Francis Poulenc – z pochodzenia Francuz, członek grupy kompozytorów Les Six – u boku Milhauda czy też Honnegera.

Francis Poulenc to twórca stosunkowo bliski naszym czasom – zmarł w 1963 roku. Jego utwory za nic nie przypominają jednak tworzonej na szeroką skalę współczesnej muzyki atonalnej czy dodekafonicznej. Wprawiony meloman, który nie miał wcześniej styczności z muzyką Poulenca, zapewne usłyszy w niej podobieństwo do muzyki z czasów klasyków wiedeńskich. Będzie to słuszne spostrzeżenie, ponieważ założenia formacji Les Six głosiły odejście od wzorców romantycznych czy impresjonistycznych, a promowały tworzenie muzyki lekkiej, dowcipnej i prostszej w odbiorze. W dzisiejszym artykule zaprezentujemy Państwu jedno z dzieł Poulenca, które jest niemal idealnym przykładem klasycznej formy – koncert fortepianowy cis-moll.

Utwór, który weźmiemy dziś pod lupę, jest ostatnim z pięciu koncertów Poulenca. Poprzednie napisane zostały na klawesyn, fortepian i 18 instrumentów, dwa fortepiany oraz skład organów, kotłów i instrumentów smyczkowych. Można zatem wywnioskować, że Poulenc, chociaż był zwolennikiem klasycznych form, to przeznaczał je do zagrania dość niekonwencjonalnym obsadom wykonawczym. 

Koncert fortepianowy cis-moll to utwór trzyczęściowy, z klasyczną kombinacją części: forma sonatowa – część wolna – rondo. Pierwsza z nich, trwająca 10 minut, to część niezwykle ciekawa, pełna niespodzianek dla słuchacza, uderzająca zarówno lekkością, jak i dość skomplikowanymi fragmentami. Środkowa część – andante con moto – rozpoczyna się partią orkiestry o niezwykle łagodnym charakterze i elegancko-romantycznym, wręcz francuskim klimacie. W moim osobistym odczuciu najlepiej słuchałoby się jej podczas spaceru po Paryżu, spoglądając na spadające z drzew jesienne liście oraz uliczne latarnie. Ostatnia, trzecia część koncertu jest dla odmiany bardzo dynamiczna i wymaga od wykonawcy ogromnej ekspresji i zręczności. Utrzymana w formie ronda – temat powtarzany jest przez cały czas trwania części, a między owymi powtórzeniami wykonywane są odmienne fragmenty, zwane kupletami.

Koncert fortepianowy cis-moll doskonale definiuje twórczość Poulenca – swawolne i wiotkie motywy, gwałtownie urywane frazy i mnóstwo nawiązań do innych dzieł kompozytora – to właśnie cechy charakterystyczne dla muzyki tego francuskiego artysty. Styl wypracowany przez niego z biegiem czasu, stał się niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju. Zachęcam dziś Państwa do wysłuchania opisanego już dzieła, a także innych dzieł Poulenca – chociażby pozostałych czterech koncertów. Życzę przyjemnego odbioru!