Opera, Polska

#199 Morska głębia

Parę lat temu miałam okazję być na wyjątkowej operze w Teatrze Wielkim w Poznaniu. Wspominam ją do dziś jako jedną z moich ulubionych. W końcu nadszedł czas by przybliżyć trochę jej historię…

„Legenda Bałtyku” to opera Feliksa Nowowiejskiego. Interesujący jest fakt, że jej prawykonanie odbyło się 28 listopada 1924 właśnie w Poznaniu, a opera ta powróciła na deski Teatru Wielkiego w 2017 roku, czyli prawie po 100 latach.

Ci z Państwa, którzy interesują się historią powszechną, mogli zauważyć, że nie bez powodu właśnie w tamtym czasie Nowowiejski stworzył operę o tematyce marynistycznej. W 1919 roku Polska uzyskała dostęp do morza. Tym sposobem wielu artystów zaczęło tworzyć swoje dzieła właśnie w morskim stylu. Feliks zrobił to samo. W dodatku wychowany na Warmii, przy jeziorach, często wakacje spędzał nad wodą. Co za tym idzie, w jego twórczości możemy znaleźć wiele morskich pieśni.

Już od pierwszych nut uwertury czuć wyjątkowość tego spektaklu. Mocne przedstawienie tematu – przez waltornie – który będzie się przewijał jeszcze wielokrotnie w późniejszych fragmentach. Ujmujące dźwięki i tematy pozwalają się przenieść pod morską toń. Są fragmenty, które swą skocznością chcą nas poderwać do tańca, są też takie, które uspokajają nastrój. Najpopularniejszą arią stała się aria Domana Czy ty mnie kochasz, o dziewczyno, którą rozsławił Jan Kiepura. Nowowiejski w muzyce sięga do ludowych motywów.

Historia tej opery opiera się na słowiańskim micie. Pełno jest też scen z starosłowiańskimi obrzędami oraz bóstwami. Co jest ciekawego w tej operze to to,że II akt jest w całości baletem. Nie będziemy tu streszczać libretta, bo nie chcemy zdradzać historii, ale gwarantujemy, że jest ona ciekawa i warto się o tym przekonać samodzielnie.

Poniżej zamieszczamy link do uwertury „Legendy Bałtyku”, która wprowadza nas w morski nastrój tego spektaklu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.