Argentyna

Msza w stylu latino

Na hasło “Argentyna” niemal każdemu miłośnikowi muzyki poważnej przyjdzie do głowy nazwisko Astora Piazzolli. Nie ma w tym nic dziwnego, jednakże autor “Libertanga” nie był jedynym kompozytorem tamtego regionu. Dzisiejsza historia ukaże Wam sylwetkę kolejnego argentyńskiego twórcy, równie ciekawego i oryginalnego, a jest nim nikt inny jak Ariel Ramírez.

Wszystko zaczęło się od… Soboru Watykańskiego II. Brzmi to dość zaskakująco, a jednak to właśnie to wydarzenie sprawiło, iż sukces Ramíreza miał miejsce. Reformacja Kościoła, przeprowadzona z inicjatywy papieża Jana XXIII, umożliwiła bowiem odprawianie Mszy Świętej w językach ojczystych. Krótko po ogłoszeniu owej decyzji, a więc w 1964 roku, powstaje “Misa Criolla” – najbardziej znane dzieło latynoskiego artysty.

Aby zrozumieć ideę “Mszy Kreolskiej”, należałoby zasięgnąć nieco do biografii jej kompozytora. Ariel Ramírez urodził się w 1921 roku, w argentyńskim mieście Santa Fe – stolicy prowincji o tej samej nazwie. Prowincja Santa Fe to w większości zielone równiny oraz pampy. Młody, 19-letni Ramírez, rozpoczyna pracę jako nauczyciel w budynku wiejskiej poczty. Podczas pobytu na obszarach dalekich od miejskiego zgiełku, przyszły kompozytor styka się z muzyką argentyńskich Indian, Kreoli oraz Gauchos – południowoamerykańskich pasterzy. Fascynacja folklorystycznymi melodiami skutkuje wyjazdem Ramíreza do Europy, gdzie rozpoczyna naukę tradycji ludowych na Akademii w Wiedniu oraz w Instytucie Kultur Latynoskich w Madrycie. Po powrocie do Ojczyzny artysta postanawia zacząć kolekcjonowanie melodii ludowych. Niektóre z nich zapisuje i publikuje. Pisze również własne pieśni oparte na folklorystycznych motywach – w sumie ponad czterysta. 

W czasie kiedy kompozytor wystawia na światło dzienne kolejne perły muzyki andyjskiej, z wspomnianego już Watykanu nadchodzi wieść o tym, że msze już niedługo będą mogły być odprawiane również w językach ojczystych. Ariel Ramírez, chcąc wykorzystać decyzję Kościoła, postanawia napisać mszę, która nie tylko będzie po hiszpańsku, ale także zawrze w sobie to, co kompozytor tak bardzo pokochał – tradycyjną muzykę latynoską. 

“Misa Criolla” jest utworem niezwykłym. Możemy to zauważyć już w samej obsadzie wykonawczej dzieła – poza powszechnym fortepianem, chórem mieszanym czy głosem solowym, znalazły się tam takie instrumenty jak quena, charango, fletnia Pana oraz tradycyjne w tamtych rejonach bębny. Argentyński folklor w “Mszy Kreolskiej” objawia się nie tylko poprzez instrumentarium. Każda z pięciu części (Kyrie, Gloria, Credo, Sanctus, Agnus Dei) to inny południowoamerykański taniec. Warto również dodać, iż charaktery konkretnych tańców są dopasowane do tekstów części stałych mszy. Kyrie i Agnus Dei to powolne fragmenty dzieła – dźwięki utrzymane w tonacjach molowych i przepełnione błagalnością nawiązują do tekstu, gdzie niejednokrotnie słyszymy “Zmiłuj się nad nami”. Credo i Sanctus to kompletne przeciwieństwo wymienionych wcześniej części – skoczne i radosne melodie aż zachęcają do tańca, utrzymane w durowych tonacjach i metrum trójdzielnym. 

Spośród wszystkich pięciu fragmentów mszy najbardziej wyróżnia się Gloria. Nie tylko jest ona najdłuższą częścią, ale i najbardziej rozbudowaną. Pomiędzy dwoma tworzącymi klamrę skocznymi fragmentami, znalazło się również miejsce na bardziej kontemplacyjny moment. Instrumenty zamilkną, usłyszymy jedynie tenor (głos solowy), z cichym akompaniamentem chóru. 

“Msza Kreolska” Ariela Ramíreza to dzieło pełne niespodzianek dla słuchacza, a także utwór, który odniósł niesamowity sukces. Dowodem na to może być fakt, iż sprzedano ponad trzy miliony egzemplarzy płyt zawierających nagranie mszy. Pomiędzy wspomnianymi płytami znalazły się również te, gdzie głos solowy wykonuje jeden z trzech wielkich tenorów – José Careras. My natomiast pozostawiamy dziś Was z dwoma nagraniami. Na pierwszym z nich usłyszycie “Glorię”, wykonaną w Watykanie podczas mszy odprawionej przez papieża Franciszka. Drugie nagranie to zapis pierwszego polskiego wykonania całej “Mszy Kreolskiej”, gdzie partię fortepianu gra sam kompozytor. Bez zbędnych przedłużeń – zapraszamy do słuchania!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *