Muzyka filmowa, USA

#178 Muzyka gwiazd


Jedną z najbardziej kultowych serii filmowych wszech czasów są bez wątpienia „Gwiezdne Wojny”. Trudno ją sobie wyobrazić bez jedynej, niepowtarzalnej muzyki Johna Townera Williamsa – jednego z największych kompozytorów muzyki filmowej.

Na początku swojej kariery pobierał prywatne lekcję kompozycji u Mario Castelnuovo – Tedesco. Swoje doświadczenie wzbogacał współpracując także z Henrym Mancinim – innym niezwykle zasłużonym w historii kinematografii kompozytorem. Jego znakiem rozpoznawczym jest wybujała, barwna i niezwykle efektowna orkiestracja czerpiąca z całego symfonicznego dorobku minionych wieków. Należy do rzadkiego już typu kompozytorów, którzy pracę zaczynają od pustej kartki papieru – wszystkie partytury zawsze pisze ręcznie, bez użycia komputerów.

Jego historia z Gwiezdnymi Wojnami rozpoczęła się od filmu „Nowa nadzieja”, dzięki rekomendacji Stevena Spielberga, z którym kompozytor przez wiele lat współpracował – nie napisał muzyki tylko do trzech filmów tego reżysera! George Lucas, decydując się na Williamsa postawił mu bardzo trudne wymaganie – zażądał ścieżki dźwiękowej, mogącej równać się z największymi arcydziełami muzyki symfonicznej.

Z tego zadania kompozytor wywiązał się znakomicie – stworzył muzyczne uniwersum, pełne niezapomnianych tematów i wątków atonalnych, które doskonale wpasowują się w konwencję filmu „nie strasząc” widza czy też słuchacza. Ponadto warto dodać, że Williams odwołuje się do dzieł innych twórców – „Planet” Holsta czy „Święta wiosny” Strawińskiego co wskazuje na związki z symfonicznymi tradycjami.

Muzyka Williamsa zabiera nas w podróż do gwiazd – pośród obcych stworzeń, walk na miecze świetlne i lotów statkami kosmicznymi. Jest nie tylko wiekopomnym i ponadczasowym dziełem muzycznym lecz także ziszczeniem dziecięcych marzeń i fantazji, które nosi w sobie każdy człowiek. Przenosi nas do odległej, fantastycznej krainy – świata naszej wyobraźni.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.