Polska

#159 Niezłomny kompozytor

Dziś przedstawiamy Państwu burzliwą historię Andrzeja Panufnika. Był to niezwykle utalentowany kompozytor i dyrygent, który sprzeciwiając się doktrynie socrealistycznej, musiał uciekać z ojczyzny. W Polsce został okrzyknięty zdrajcą narodu, natomiast w Londynie odznaczony tytułem szlacheckim. Chociaż los nieraz obchodził się z nim w sposób okrutny, to dzięki niezłomnej postawie pozostał wierny własnym ideałom. Zapraszamy do lektury!

W rodzinnym domu Panufnika od zawsze panowała atmosfera przesiąknięta muzyką. Z pracowni ojca lutnika unosił się zapach świeżego drewna, a dźwięki skrzypiec, na których godzinami ćwiczyła matka, otaczały artystę od lat najmłodszych. Zapewne związek z domem rodzinnym miał wpływ na niepowtarzalne brzmienie instrumentów smyczkowych w jego kompozycjach. Talent Panufnika został szybko dostrzeżony i doceniony. Jego pierwsze większe kompozycje zwróciły uwagę krytyków i zwiastowały udaną karierę. Następnie przyszły lata wojny, które na życiu kompozytora zaznaczyły się dwiema bolesnymi stratami – w powstaniu zginął brat Mirosław, a wszystkie dotychczasowe kompozycje Panufnika doszczętnie spłonęły. Pomimo przeciwności losu, Andrzej pozostał nieugięty. Odtworzył część kompozycji z pamięci i kontynuował karierę. Już pod koniec lat 40 odnosił liczne sukcesy i postrzegany był za czołowego kompozytora i dyrygenta tego okresu. Jednak rosnąca popularność nastręczała problemów natury politycznej. Władze PRL naciskały na nawiązanie współpracy. Panufnik, którego fascynował mistycyzm, piękno geometrii oraz poszukiwanie nowych, zaskakujących brzmień, nie godził się na tworzenie w duchu socrealizmu. Jego kompozycje były krytykowane, mówiono, że “nie są ideologicznie czyste”. Ostatecznie zdecydował się na ucieczkę – wyemigrował do Londynu, gdzie poprosił o azyl polityczny. W Polsce starano się usunąć go ze świadomości narodowej, wprowadzono zakaz wykonywania jego utworów, a nawet wymieniania nazwiska w publikacjach.

Na obczyźnie musiał od nowa budować swoją pozycję kompozytora. Borykał się z problemami finansowymi, jednak jego sytuacja stopniowo ulegała poprawie. Nawiązał współpracę z London Symphony Orchestra, poznał wiele ważnych osobistości i zaczął zyskiwać znaczenie na arenie międzynarodowej. Na kilka miesięcy przed śmiercią otrzymał od królowej Elżbiety II tytuł szlachecki. Udało mu się także przyjechać do Polski w latach 90. Z niewątpliwym wzruszeniem witał polską publiczność nagradzającą go owacjami na stojąco.

Historia Panufnika pokazuje, że twórca nigdy nie powinien rezygnować z własnej oryginalności. Każdy artysta jest indywidualną jednostką, która tworzy w oparciu o bagaż własnych doświadczeń, a tworzenie według narzuconej doktryny niszczy to, co w muzyce najcenniejsze – różnorodność i nieprzewidywalność.

Dla Panufnika najważniejszy był ład formalny oraz różne odcienie emocji. Kunszt muzycznego rzemiosła pozwalał na wykreowanie niezwykłego nastroju i aury. Dziś zapraszamy do wysłuchania Sinfonii votiva. Kompozycja była ofiarą złożoną Matce Boskiej Częstochowskiej na rzecz odzyskania wolności przez Polskę. Pierwsza część utworu to rodzaj wolno rozwijającej się modlitwy, w której pobrzmiewają echa Bogurodzicy. Druga część, silnie skontrastowana, przynosi motoryczny ruch i nasilenie brzmień orkiestrowych. Zakończona jest dramatycznymi akordami granymi przez instrumenty dęte blaszane, które według słów kompozytora są krzykiem protestu wobec braku pełnej wolności w jego ojczyźnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *