Polska

#158 Problematyka bytu ludzkiego

Młoda Polska to bez wątpienia jeden z najbardziej interesujących okresów w historii naszej rodzimej literatury, poezji, sztuki czy muzyki. Nastąpił w tym czasie renesans myśli romantycznej, narodziły się także nowe prądy filozoficzne i artystyczne. Wśród młodopolskich artystów dominowały nastroje katastroficzne, dekadenckie, królowało zainteresowanie folklorem, chętnie posługiwano się również symboliką oraz manifestowano hasło sztuki wolnej od konwenansów i narodowego dziedzictwa.

Mówiąc o muzyce tego okresu, trudno jest pominąć postać Mieczysława Karłowicza. Chociaż nie należał on formalnie do powstałego na początku XX wieku ugrupowania zszerzającego młodopolskich muzyków, reprezentował ideały mu przyświecające. Karłowicz był człowiekiem niezwykle ciekawym, o wszelakich zainteresowaniach, do których zaliczała się (oprócz muzyki) fotografia, narciarstwo czy taternictwo. Dużo czasu spędzał w górach wysokich, których pięknem był zafascynowany. Obcując sam na sam z tak surową, pradawną przyrodą, podejmował wewnątrz siebie problem natury ludzkiej oraz miejsca człowieka we Wszechświecie, zdarzeń, które go spotykają, miłości i cierpienia, skłaniał się w stronę mistycyzmu. Z tych właśnie tatrzańskich inspiracji i przemyśleń na górskich szlakach narodziło się wiele jego wspaniałych dzieł, w tym poemat symfoniczny, który chcemy Państwu dzisiaj przybliżyć – „Odwieczne pieśni” op.10.

Poemat symfoniczny to z założenia forma jednoczęściowa, ale omawiany dziś utwór Karłowicza składa się z trzech mniejszych odcinków – „Pieśni o wiekuistej tęsknocie”, „Pieśni o miłości i śmierci” oraz „Pieśni o wszechbycie”. Jak sugerują tytuły, twórca muzycznie opracowuje w nich pewne filozoficzne zagadnienia. Kompozycja – szczególnie jej pierwsze dwie części, poruszające problem tęsknoty, miłości i śmierci – posiada bardzo intymny charakter. Słuchacz ma szansę odbyć samotną wędrówkę po własnej duszy, odciąć się od wciąż biegnącej codzienności. Będąc razem z muzyką, jest całkowicie wolny. Otaczają go surowe, ciche skały, a ogranicza wyłącznie własna wyobraźnia. Część trzecia – „Pieśń o wszechbycie” – to z kolei eksplozja dźwięku. Tym razem emocje znajdują swoje ujście na zewnątrz. „Pieśń o wszechbycie” obrazuje potęgę świata i człowieka będącego jego integralną częścią.

Być może po zagłębieniu się we własne wnętrze i starciu ze wszystkim, co nas przeraża, podniosła i majestatyczna część trzecia podkreśla, że „wszechbyt” obejmuje także człowieka. Przypomina, iż przedstawiciele gatunku ludzkiego i jego doświadczenia nie są wyobcowane. Jesteśmy elementem.

Udanej podróży.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *