Kobiety

#127 “Równość w czasach patriarchatu – czyli o tym, jak pewna pianistka pokonała dominację mężczyzn”

Louise Farrenc (z domu Dumont) przyszła na świat w 1804 roku, w paryskiej rodzinie o artystycznych uzdolnieniach. We wczesnym wieku rozpoczęła naukę gry na fortepianie, jednak z biegiem czasu wzrastało w niej zainteresowanie kompozycją. Naukę tego fachu zaczęła w Konserwatorium Paryskim, w wieku piętnastu lat. Dwa lata później poślubiła flecistę, Artidisa Farrenca, który, jak się okazuje, był bardzo przychylny talentowi młodej żony. Małżeństwo niejednokrotnie występowało razem na scenie, a nawet prowadziło wspólne wydawnictwo nutowe “Éditions Farrenc’’, które przez kilka dekad wiodło prym wśród francuskich publikacji muzycznych.

Wczesne kompozycje Luizy to przeważnie utwory fortepianowe, jednak w latach 30. XIX wieku spod jej pióra wychodzą dwie uwertury orkiestrowe. W 1842 roku Farrenc komponuje swoją pierwszą symfonię, a w ciągu następnych pięciu lat – dwie kolejne. Utwory te zyskały dość dużą popularność i uznanie, czego dowodem jest chociażby publikacja francuskiego tygodnika o muzyce klasycznej z 1847 roku. Pojawił się tam artykuł dedykowany samej kompozytorce, jako o “najwybitniej utalentowanej autorce dzieł symfonicznych spośród wszystkich kobiet”. Farrenc jest jednak najbardziej znana ze swoich dzieł kameralnych, które powstawały w późniejszych latach jej twórczości.

W 1842 roku Luiza Farrenc dostaje posadę profesora w Konserwatorium Paryskim, jednakże zezwolono jej na udzielanie lekcji wyłącznie uczennicom. Nie zmienia to faktu, że wybitna pianistka była w ciągu całego XIX wieku jedyną kobietą, która otrzymała taką pozycję. Nie da się jednak ukryć, że pensje jej współpracowników znacząco przewyższały jej wypłatę. Świeżo upieczona Pani Profesor nie była z tego faktu zbyt zadowolona, dlatego niemal przez całą dekadę podejmowała próby walki o sprawiedliwe wynagrodzenie. O dziwo 

Farrenc wygrała tę bohaterską walkę, w bardzo nietypowy sposób, a zarazem chyba najpiękniejszy z możliwych – Nonet napisany przez pianistkę w 1849 roku zrobił na dyrektorze Konserwatorium tak ogromne wrażenie, iż natychmiast przyznał Luizie podwyżkę.

Dziś proponujemy Państwu trzecią część utworu, który w pewnym sensie zapoczątkował emancypację kompozytorek – Nonet Es-Dur z op.38. Życzymy przyjemnego odbioru!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.