Religijne

#120 ,,Koniec karnawału”

,,Niech ksiądz sam to włoży, karnawał się skończył”- takie słowa usłyszał ceremoniarz papieża Franciszka, kiedy po wyborze podał mu tradycyjny papieski mucet- pelerynkę z gronostajowym futrem. Niezależnie od naszej oceny podejścia papieża do tej kwestii, jedno zdanie możemy dziś uznać za prawdziwe i aktualne – karnawał istotnie się skończył. 

Dlatego w przeddzień Środy Popielcowej przeniesiemy się na Watykan. Jednak nie do czasów marcowego konklawe z 2013 roku, a znacznie dawniej, bo aż do odległego renesansu. Proponujemy dziś jeden z klasyków nie tylko muzyki religijnej, ale w ogóle muzyki wokalnej jakim jest Miserere Gregorio Allegriego. Utwór to muzyczne opracowanie, chyba najbardziej znanego tekstu o charakterze pokutnym- psalmu 51 (wg starej numeracji 50). Psalm zaczyna się od słów Miserere mei Deus secundum magnam misericordiam tuam – co w przekładzie polskim oznacza: Zmiłuj się nade mną Boże w łaskawości swojej. Dalszego tekstu psalmu nie będziemy przytaczać, gdyż nie ma tu na to miejsca – jednak przy okazji obcowania z muzyką warto do niego zajrzeć. 

Miserere Allegriego to utwór o bogatej historii. W latach 30 – tych XVII wieku ksiądz Gregorio Allegri, kapelmistrz Kapeli Kaplicy Sykstyńskiej, napisał dla tegoż słynnego zespołu 9-głosowy utwór. Z tych głosów można wyodrębnić dwa (pięcio i czterogłosowy) chóry. Taką muzykę nazywamy polichóralną.  Miserere wykonywano jedynie w Wielkim Tygodniu, a manuskrypt z zapisem kompozycji był pilnie strzeżony pod najsurowszymi kościelnymi karami i dostęp do uproszczonych kopii zyskało jedynie kilku możnych. Stan ten zmienił się gdy w 1770 roku w nabożeństwie w Kaplicy Sykstyńskiej uczestniczył Wolfgang Amadeusz Mozart. Ten muzyczny geniusz spisał partyturę Miserere z pamięci. Pojutrze w Wielki Piątek słysząc Miserere jeszcze raz dokonał poprawek i utwór został w ten sposób niejako wykradziony poza Wzgórze Watykańskie. Papież Klemens XIV dowiedział się o zajściu. Nie ukarał jednak Mozarta, a po prostu docenił jego geniusz, ponadto zdjął surowe zakazy chroniące partyturę, choć pełna wersja ujrzała światło dzienne dopiero w 1840 roku. 

Muzyka Allegriego jest zachwycająca, gdyż zawiera w sobie zarówno wykonawczy rozmach i wirtuozerie- charakterystyczne melizmaty wykonywane w niewyobrażalnie wysokich rejestrach, jak i surowy, pokutny nastrój- mollowa tonacja, głębia harmonii i melodyka służąca treści bez przerostu formy. Co ciekawe Allegri, który żyje już właściwie u początku baroku, stosuje starą piętnastowieczną technikę fauxbourdon polegającą na  prowadzeniu melodi w równoległych akordach kwartowo- tercjowych i kwintowo- kwartowych, zachowując zasadę nota contra notam (nuta przeciw nucie)- czyli równą rytmikę. 

Warto zauważyć że wersety psalmu są wykonywane naprzemiennie przez kantora w tonie chorałowym, i w opracowaniach kompozytora przez chóry. W ten sposób zachowana zostaje też ciągłość w muzyce kościelnej, dziedzictwo gregoriańskie zachowuje się mimo przyjęcia się w Kościele łacińskim polifonii. Stwarza to też pewną schematyczność, która nadaje niezwykle szlachetne, proste piękno. Wysłuchiwanie utworu to prawdziwy pokarm dla duszy.  

Miserere posiada dwie znane wersje, pierwszą – nieco surowszą kodeksową z 1661, głównie na nagraniach Chóru Kaplicy Sykstyńskiej i drugą bardziej rozpowszechnioną z wspomnianymi melizmatami w bardzo wysokim rejestrze. Załączamy obie, każdy może sam wybrać tę dla siebie najpiękniejszą. Życzymy aby muzyka Allegriego, niosła ze sobą dużo, pokoju, wyciszenia i refleksji. Do usłyszenia!  

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *